Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harper Lee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harper Lee. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 grudnia 2015

Harper Lee "Idź, postaw wartownika"

idź postaw wartownika recenzja powieści

Idź, postaw wartownika jest powieścią wyjątkową. Już sama historia powstania tej książki nadaje jej miano niezwykłej. Harper Lee napisała ją w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, po czym zagubiła rękopis. Autorka powróciła do Maycomb i Jean Louise zwanej Skautem, pisząc słynnego "Zabić Drozda". Kilkanaście miesięcy temu świat obiegła elektryzująca informacja o odnalezieniu rękopisu dzieła o którym niemal nikt nie słyszał przez przeszło pół wieku. Historia literatury wiele dzięki temu zyskała. 

niedziela, 11 stycznia 2015

Harper Lee "Zabić drozda"


Gdzieś w zakamarkach pamięci przechowuję kilka czarno białych kadrów z uśmiechniętą dziewczynką ostrzyżoną na chłopca i ubraną w ogrodniczki. Film Zabić drozda, miałem okazję oglądać już jakiś czas temu. Nie pamiętam nawet przy jakiej okazji. Oprócz tych kilku obrazków wiele z niego nie pozostało w pamięci.  Postanowiłem więc przypomnieć sobie tę historię, ale tym razem sięgając po literacki pierwowzór.    

Harper Lee w swoim długim życiu napisała tylko jedną powieść i kilka tekstów publicystycznych. Bez wątpienia jest jednak jedną z bardziej światłych amerykanek, ogniem który zapłonął w czasach straszliwego zacofania i ciemnoty trawiącej jej kraj. Dzisiaj historia Smyka i jej starszego brata Jema, dwójki przemądrzałych dzieciaków wychowywanych przez czarną służącą i starego ojca, może wydać się nudna. Psoty i figle, pierwsze przyjaźnie, sekrety, problemy w szkole. Znamy to z niejednego filmu i książki. Harper opisując wydarzenia, które najprawdopodobniej miały miejsce w rzeczywistości, włożyła w nie ogromną dawkę czułości i poczucia humoru, dzięki czemu Drozda czyta się z przyjemnością. Obserwujemy jak na przestrzeni kilku lat dwoje beztroskich urwisów zaczyna widzieć świat takim jakim jest naprawdę. Niepostrzeżenie zmieniają się, zaczynają dorastać. Może nieco zbyt szybko, gwałtownie, ale takie przecież bywa życie. 

Jako jeden z głównych wątków pani Lee wybrała temat który w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku wciąż mógł przysporzyć jej więcej wrogów niż przyjaciół. Sporą część akcji zajmuję proces czarnoskórego chłopaka oskarżonego o gwałt na białej dziewczynie. Finałowa rozprawa ciągnie się przez kilka rozdziałów, a reperkusje związane z procesem towarzyszą naszym bohaterom przed i długo po wydaniu wyroku. Autorka porusza problem równego traktowania czarnych i białych obywateli, i chwała jej za to. Relacja z rozprawy sądowej to niestety najsłabszy punkt w narracji. Ani trochę mnie nie poruszyła batalia jaką stoczył Atticus, ojciec Smyka i Jema, nie mówiąc już o przewidywalnym jej zakończeniu. 

Nieco rażąca może wydawać się też schematyczność w kreowaniu postaci. Dobry, nowoczesny ojciec o otwartym umyśle, słodkie urwisy o dobrych serduszkach, oschła ale kochająca czarna służąca, skostniała stara ciotka i nieprzebierająca w słowach sąsiadka. Czyż jednak historia i inne dzieła literackie, filmowe, nie pokazują że takie życie, w ciasnych  koleinach pozostawionych przez przodków było bolączką amerykańskiej prowincji u początków XX wieku? Zresztą chyba nie tylko mieszkańcy Stanów mieli z tym problem, który do dzisiaj w wielu miejscach jeszcze pokutuje.

O wiele ciekawsze wydały mi się pozostałe przygody młodych Finchów i ich kolegi Dilla Harrisa, którego pierwowzorem był Truman Capote, przyjaciel i sąsiad pisarki z czasów szkolnych. Odgrywanie przedstawień i przeczytanych opowiadań, liczne próby odkrycia sekretu tajemniczego i przerażającego sekretu sąsiada, Dzikiego Radleya, zabawne, bójki, ucieczki z domu. Na szczególną uwagę zasługują inteligentne, proste i wcale nie dziecinne komentarze, wypowiadane przez dzieciaki dotyczące otaczającej ich rzeczywistości. To według mnie największa zaleta tej książki.