Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elizabeth strout. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elizabeth strout. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 grudnia 2016

Sześć powodów, dla których warto przeczytać "Mam na imię Lucy" Elizabeth Strout

oczytany facet

1. Szkicownik


Mam na imię Lucy przypomina szkicownik. Napisana prosto, lub raczej naszkicowana, bo prozie Elizabeth Strout bliżej do rysunków wykonanych ołówkiem lub węglem, budzi właśnie skojarzenia z notesem artysty grafika, rysownika, który w wolnych chwilach, tak od niechcenia, przenosi na czyste kartki skrawki wspomnień. Dzięki temu powieść staje się łatwiejsza w odbiorze, i ma szanse trafić do szerszego grona odbiorców. W żaden sposób nie odbiera to artyzmu tej książce, nie sprowadza jej do poziomu literatury kioskowej. Przez to że jest tak prosto, uniwersalnie napisana, Mam na imię Lucy staje się idealną powieścią dla tych, którzy zmęczeni, znudzeni popkulturową papką serwowaną w bestsellerach z pierwszych miejsc sprzedaży, chcąc się literacko rozwijać, przeczytać coś ambitniejszego.