Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cathy marie buchanan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cathy marie buchanan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 grudnia 2014

Cathy Marie Buchanan "Malowane dzięwczęta Degasa"


Dwie dziewczynki w strojach baletnic, siedzące na drewnianej ławie i jedna, stojąca tyłem, z pochyloną głową i obnażonym karkiem. Czerwone tło z fragmentem dekoracyjnej ramki, przypominającej sztukaterie z wnętrz dziewiętnastowiecznych kamienic. Tak wygląda okładka Malowanych dziewcząt Degasa. Jak nic to ckliwe romansidło. Można tak pomyśleć, bo cóż ciekawego można znaleźć w książce opowiadającej o dziewczętach uczących się w szkole baletowej? Przeczytawszy tę powieść po raz kolejny przekonałem się jak bardzo pozory mogą mylić, i że życie tancerek wcale nie jest takie piękne, a jeśli usłane kwiatami, to tylko różami, których kolce wbijają się w stopy. 

Rzecz dzieje się pod koniec XIX wieku w ubogiej dzielnicy Paryża. Bohaterkami są trzy siostry van Goethem i wiecznie pijana matka. Przedwcześnie dojrzała Antoinette, matkująca młodszym siostrom, zakompleksiona, nadwrażliwa i ciekawa świata Marie i najmłodsza, najładniejsza z sióstr i nieco rozpuszczona Charlotte. Marie i Charlotte dostają się do szkoły baletowej przy Paryskiej operze. Tam ma rozpocząć się ich wielka przygoda i szansa na lepsze życie. Początkowo właśnie tak jest. Śliczniutka faworytka obrywa po uszach od surowej nauczycieli, a niepewne siebie, brzydkie kaczątko niespodziewanie szybko zaczyna piąć się po szczeblach tanecznej kariery. Pojawiają się wielbiciel i pierwszy sponsor. Nieoczekiwanie jednak wszystko wymyka się spod kontroli. Starsza siostra, uwikłana w romans i kryminalną aferę zaniedbuje podopieczne, a Marie spada z piedestału prosto w rynsztok. 

Lawina wydarzeń zasypuje dziewczyny z takim impetem że przestajemy wierzyć w pozytywne zakończenie, w to że siostrom uda się wyjść z impasu w jakim się znalazły i odmienić swoje życie. Warto jednak czytać dalej by przekonać się jak bardzo człowiek jest w stanie upodlić samego siebie, byle tylko przetrwać kolejny dzień. Autorka porusza też inny bardzo ważny temat, relacji między ludzkich. Każdy z nas potrzebuje odrobiny uwagi i zainteresowania. Bez tego usychamy jak niepodlewany kwiatek w doniczce. W powieści przykładem tego jest sława która trwa tylko chwilę, ale i tak wystarczająco długo by Marie zachłysnęła się nią, oraz niemal chorobliwe uzależnienie Antoinette od kochanka. Buchanan udowadnia że każdy, nawet jeżeli temu zaprzecza, gdy tylko pojawia się szansa bycia wielbionym, sięga po nią bez wahania.

Autorka bardzo szczegółowo opisuje Paryż końca XIX wieku, zwyczaje i zasady rządzące światem baletnic. Z wyjaśnień na końcu książki dowiadujemy się że większość postaci istniała naprawdę, a towarzyszące im wydarzenia tylko częściowo są fikcją literacką. Świadomość że większość z tych okropności faktycznie miała kiedyś miejsce sprawia że nieprędko zapomina się o Dziewczętach. Nie powinno to jednak zniechęcać do lektury tej smutnej, ale mądrej historii. Dodatkową rekomendacją dla przyszłych czytelników niech będzie fakt że powieść ukazała się nakładem PWN.