Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irwin Shaw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irwin Shaw. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2014

Irvin Shaw, autor zapomniany



Irwin Shaw jest w Polsce już chyba trochę zapomnianym pisarzem. Jeśli się mylę to proszę wyprowadzić mnie z błędu. Głośny kiedyś serial  Pogoda dla bogaczy, na podstawie powieści tego Pana przyniósł także popularność jego książkom. Dzisiaj próżno szukać ich po księgarniach, a wielka to szkoda, gdyż to jeden z lepszych pisarzy amerykańskich.

Przyszedł na świat 27 lutego 1913 roku jako Irwin Shamforoff w południowym Bronksie, dzielnicy Nowego Jorku, w rodzinie żydowskich emigrantów z Rosji. Następnie rodzina przeprowadziła się do Brooklynu zmieniając na nazwisko na Shaw. Swoją przygodę z pisaniem Irwin rozpoczął już w  college'u, który ukończył, gdzie redagował szkolną gazetę. Rok po ukończeniu szkoły zajął się pisaniem scenariuszy, słuchowisk radiowych i sztuk teatralnych. Jego pierwsza sztuka została wystawiona w 1936 roku. Brał udział w II wojnie światowej, i te przeżycie posłużyły za kanwę jego debiutanckiej powieści Młode Lwy.  Po wojnie, oskarżony o sympatyzowanie z komunistami, znalazł się na czarnej liście. Wyemigrował do Europy, gdzie mieszkał przez blisko 25 lat. To właśnie na starym kontynencie powstały jego najlepsze dzieła. 

Dotychczas miałem przyjemność przeczytać Hotel Św. Augustyna (w oryginale Nightwork) oraz Wieczór w Bizancjum. Napisane lekko i przyjemnie, poruszają już nie tak lekkie i miłe tematy. W obydwu powieściach Shaw krytykuje amerykański styl życia, przedstawiając swoich rodaków jako ludzi pozbawionych zasad, często pustych i zachłannych. W Wieczorze w Bizancjum obrywa się  również i innym nacjom, ludziom filmu i kina. Shaw po mistrzowsku zawiązuje wątki fabularne, łącząc i mieszając je ze sobą w taki sposób że zakończenie w obydwu przypadkach były dla mnie zaskoczeniem. Spotkałem się z opinią iż słabą stroną jego utworów są właśnie zakończenia, za każdym razem miałkie i bez wyrazu. Nie mogę się z tym zgodzić. Irwin nie pisał kryminałów ani powieści sensacyjnych, zatem nie powinniśmy oczekiwać spektakularnych finałów niczym w filmach o Bondzie. Umiejętność zamknięcia fabuły w sposób naturalny, życiowy a przy tym zaskakujący to naprawdę duży plus. Kolejną zaletą jest wciągająca narracja, prowadzona w pierwszej osobie, co wzbudza sympatię do głównego bohatera. 

Irwin Shaw był nie tylko świetnym pisarzem, ale również wnikliwym obserwatorem życia i ludzi. Jego pierwsze publikacje pochodzą z lat trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku, a ostatnia powieść, Dopuszczalne straty, ukazała się w 1982 roku, więc ponad ćwierć wieku temu. Wciąż jednak pozostają aktualne i dają wiele do myślenia. Polecam jako dobrą rozrywkę jak i pożywną strawę dla ducha.