sobota, 15 października 2016

Ziemowit Szczerek "Tatuaż z tryzubem"

Wiele się mówiło ostatnio o najnowszej historii Ukrainy. Tak jak z każdym głośnym, chwytliwym, wywołującym skrajne emocje tematem. Napisano setki artykułów, książek, reportaży, nakręcono wiele filmów dokumentalnych, kilka fabularnych. Wszystkie te dokumenty traktują jednak ostatnie wydarzenia w ten sam sposób. Przyglądają się konfliktowi jako ciekawostce. Ich autorzy niespecjalnie interesują się tym skąd się on wziął, czego jest wyrazem, do czego prowadzi. Nikt, albo niewielu dokumentalistów zastanowiło się nad tym co w tym czasie dzieje się z resztą kraju, z cywilami, jak wygląda zwyczajne życie.



Tatuaż z tryzubem, jak głoszą słowa na tylnej okładce, nie jest kolejną książką o Majdanie i wojnie na wschodzie Ukrainy. Te elementy oczywiście są obecne w książce, bo jakże mogłoby ich nie być, ale tylko jako jedne ze składowych dzisiejszej Ukrainy. Szczerek przygląda się Ukrainie w szerszym kontekście. Obserwuje proces jaki w Europie nie miał miejsca co najmniej od kilkuset lat, proces kształtowania się nowej państwowości, w kraju którego tak na dobrą sprawę nigdy nie było. W swojej podróży po tym kraju Szczerek wędruje nie tylko przez Grudek, Lwów, Kijów XXI wieku, ale także odkrywa przed czytelnikiem szerzej nieznane karty historii, tej starszej i nowszej, często nawiązując również do naszych dziejów. Dowiadujemy się skąd wziął się tryzub jako godło, wraz z autorem odkrywamy źródło słynnej anegdoty o Rosjankach wystrojonych do teatru w koszule nocne, a także bliżej przyglądamy się narodowej mitologii Polski, Słowacji, Ukrainy i kilku innych Europejskich państw. Tematów poruszanych przez Ziemowita jest znacznie więcej. Wszystkie jak satelity orbitują, wokół Państwa Poroszenki. Jedne bliżej, inne zbaczają nieco z wytyczonej trasy, szybko jednak wracając na właściwą trajektorię. Im dalej od motywu przewodniego, tym ciekawiej.

Ziemowit opisuje współczesną Ukrainę jako miejsce postapokaliptyczne, poradziecki śmietnik, brudne, zniszczone, szare i zaniedbane. Faktycznie nasz sąsiad ze wschodu ma spory problem z dogonieniem zachodniej Europy, zwłaszcza zniszczona wojną wschodnia część kraju.  Gdy byłem na Ukrainie w 2005 roku, widziałem przerażające pogranicze w Medyce, wytrząsłem się na asfaltowych sitach, i byłem wielokrotnie zaczepiany przez żebraków, a następnie wyzywany od "Polskich suk". W centrum Lwowa, w zabytkowej, pięknej fontannie leżały warstwy śmieci, i ogólnie pierwsze wrażenie było straszne. Potem jednak Lwów odsłonił wszystkie swoje atuty, zachwycił i zauroczył. Wystarczyło się tylko rozejrzeć, przyjrzeć uważnie temu i owemu. Podobnie było z Kijowem. Czytając Szczereka można odnieść wrażenie że szok, jaki na nim wywarło pierwsze spotkanie z Ukrainą, był tak duży, że autor nie uwolnił się z niego do dzisiaj. Brakuje w tym pisaniu odrobiny obiektywnego spojrzenia zarówno na Ukrainę jak i na Polskę. Trąci też trochę snobizmem. Autor na przykład porównuje wkroczenie radzieckiej armii do Lwowa w 1939 roku, do swojego pobytu  w Berlinie Zachodnim w latach osiemdziesiątych. Wspomina że wszyscy Polacy byli wtedy tak samo zacofani jak wtedy Rosjanie, nie rozróżniając na przykład kieliszków do win, nie radząc sobie ze szczypcami do krabów, czy też nie znając pojęcia "dobrze skrojony garnitur". Za dużo w tym uogólnienia, wrzucania wszystkiego do jednego worka. Nigdy nie ma wszyscy, i jako reporter powinien to autor wiedzieć. Zarówno wtedy byli ludzie którzy mieli to całe zachodnie obycie w małym paluszku, jak i dzisiaj są tacy dla których to czarna magia. I co najważniejsze specjalne widelczyki i osobne buty do gry w kręgle nie świadczą o jakości życia, nie są potrzebne do szczęścia. To szczegół, ale na tyle wyraźny, że psuje przyjemność z lektury. Dorzućmy jeszcze do tego język, ani literacki, ani potoczny, zbyt często, zupełnie bez sensu, kaleczony przekleństwami, by przyznać otwarcie że jest się Tatuażem z tryzubem zawiedzionym.

Czytać, czy nie czytać? Jeśli, drogi czytelniku, chcesz się wzbogacać o nowe wiadomości, wprost chłoniesz wiedzę, warto sięgnąć po Tatuaż. Znajdziesz w nim wiele ciekawych informacji i zaskakujących faktów. Nie oczekuj jednak że Tryzub cie porwie i poruszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz