niedziela, 1 stycznia 2017

Co w księgarni szeleści - styczeń


Już obudzeni po sylwestrowych szaleństwach? Wypoczęci? Zapewne nie w głowach Wam dziś czytanie, ale już za kilka godzin, może jeszcze dziś, może dopiero jutro, powrócicie do rzeczywistości. Wtedy pojawi się pytanie, co czytać w styczniu? Już spieszę z podpowiedzią. 

piątek, 30 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016


foto. https://pixabay.com

Człowiek się nawet nie zorientował, kiedy minął kolejny rok, i przyszła pora na podsumowanie. Kolejny, już drugi pełny rok blogowania. Jaki był? Pod wieloma względami wyjątkowy. 

środa, 28 grudnia 2016

Blogerzy polecają #3

Kolejny raz zebrałem blogerów, by wspólnie zastanowić się nad godnymi polecenia tytułami. Dziś swoje typy prezentuje matka, kolarka i blogerka, czyli MotherBiker, dwie przemiłe książkoholiczki, czyli Marta i Patrycja z Booklove, oraz niezmordowany słuchacz z Mojastodoła

wtorek, 27 grudnia 2016

Danilo Kiš "Psalm 44"


Literatura bałkańska nie jest w Polsce szerzej  znana. W szczególności tyczy się to prozy wojennej i obozowej, opowiadającej o II Wojnie Światowej. Popularyzowaniem tej literatury zajęło się Wrocławskie wydawnictwo Książkowe Klimaty. Nakładem tej oficyny ukazała się niewielkich rozmiarów powieść serbskiego prozaika i poety, Danilo Kiša. Powieścią zachwyca się między innymi Krzysztof Varga. Choć nie zawsze taki okładkowy zachwyt idzie w parze z faktyczną wartością literatury, to tym razem jest on słuszny. 

piątek, 23 grudnia 2016

Podcast #7 Jacek Dehnel "Krivoklat"


Tym razem wyjątkowo recenzja nie do poczytania, a do posłuchania. Uprzedzam że wkradł się mały błąd. Cały czas uparcie mówię KRIKOVLAT. A tytuł książki, i zarazem nazwisko bohatera brzmi KRIVOKLAT. Tak czy inaczej, zapraszam do słuchania. 


niedziela, 18 grudnia 2016

Lee Jung-Myung "Poeta, strażnik i więzień"

lee jung myung recenzja

"Książka, która zapuszcza korzenie w czyimś sercu, nigdy nie umiera". To zdanie pojawia się w powieści Lee Jung-Myunga kilkakrotnie, i w pełni oddaje treść tej wyjątkowej książki. Książki która przekracza granice prozy, poezji, literatury i sztuki w najszerszym jej pojęciu. 

niedziela, 11 grudnia 2016

Sześć powodów, dla których warto przeczytać "Mam na imię Lucy" Elizabeth Strout

oczytany facet

1. Szkicownik


Mam na imię Lucy przypomina szkicownik. Napisana prosto, lub raczej naszkicowana, bo prozie Elizabeth Strout bliżej do rysunków wykonanych ołówkiem lub węglem, budzi właśnie skojarzenia z notesem artysty grafika, rysownika, który w wolnych chwilach, tak od niechcenia, przenosi na czyste kartki skrawki wspomnień. Dzięki temu powieść staje się łatwiejsza w odbiorze, i ma szanse trafić do szerszego grona odbiorców. W żaden sposób nie odbiera to artyzmu tej książce, nie sprowadza jej do poziomu literatury kioskowej. Przez to że jest tak prosto, uniwersalnie napisana, Mam na imię Lucy staje się idealną powieścią dla tych, którzy zmęczeni, znudzeni popkulturową papką serwowaną w bestsellerach z pierwszych miejsc sprzedaży, chcąc się literacko rozwijać, przeczytać coś ambitniejszego. 

 

SpisBlog
katalog blogów
zBLOGowani.pl